Górskie opowieści

Polecamy:

Górskie opowieści
historie z gór

Oto dwie wybrane historie:

LANG
drugia historia

Takich wczasów, jak ostaniego razu w Karpaczu to można nam tylko pozazdrościć. Z trudem udało się nam zarezerwować miejsca w naszym hotelu, bo prawie wszystko mieli zabukowane dla jakiejś konferencji, ale udało się. Dobrze, bo byśmy pewnie trafili gdzie indziej, może do Szklarskiej, a wtedy ominęłyby mnie te wszystkie atrakcje. Oczywiście zaliczyliśmy parę szlaków, a że schyłek lata był dość ciepły i słoneczny, to też opaliliśmy się ładnie. W hotelu mieliśmy ciągle coś fajnego, bo dla sympozjum organizowali zawsze jakąś interesującą imprezę, a to koncert, a to kabaret, a to pokaz slajdów z karkonoskich szlaków, ale najbardziej ekscytował mnie organizowany w mieście finał Tour Pologne. pojechałem samochodem do Jeleniej Góry na start, a potem do Karpacza na metę. Świetne przeżycie. Niech żyje Lang i jego impreza.

DREZYNY
pierwsza historia

Do Karpacza jakoś nigdy mnie nie ciągnęło, ale moja żona kocha góry i stara się co roku jechać gdzie indziej, więc ostatnim razem trafiliśmy właśnie pod Śnieżkę. Przyznam, że miasteczko urokliwe, hotel w którym byliśmy porządny, a też i atrakcji jest tam co nie miara. Przeszliśmy i park linowy, i miasteczko westernowe, i muzeum lalek, ale najbardziej podobał się nam kościółek Wang. Coś zupełnie unikalnego, nie tylko w skali Polski, ale i całego świata. To trzeba koniecznie zobaczyć. To, co mnie akurat się w Karpaczu podobało najbardziej to przejażdżki drezyną. Byłem tam aż trzy razy. Dzieciom podobało się również. Nigdy bym nie przypuszczał, że taka frajda czeka mnie właśnie tutaj. Szkoda tylko, że szlak nie jest dłuższy, ale i tak było warto. Nawet najlepiej wyposażona siłownia nie da takiego efektu, jak godzinka jazdy drezyną. Pomysł, który powinny wprowadzać w życie i inne gminy, które nie wiedzą, jak zagospodarować nieczynne już tory kolejowe.