Górskie opowieści

Polecamy:

Górskie opowieści
historie z gór

Oto trzy wybrane historie:

ZIMOWA KĄPIEL
trzecia historia

To, co przytrafiło mi się podczas ostatniego pobytu w Szklarskiej Porębie, może być tylko napomnieniem dla wszystkich nierozsądnych, że góry są niebezpieczne i należy się im szacunek. Moja dziewczyna wcale nie miała ochoty iść tego dnia na wycieczkę, ale ja byłem nieustępliwy i zdołałem ją przekonać. Szliśmy brzegiem rzeki Kamiennej, aż do wejścia na mosty wiodące do Wodospadu Szklarki, by potem wejść szlakiem niebieskim aż do Śnieżnych Kotłów. Za daleko nie uszliśmy jednak, bo miałem nieprzyjemną przygodę. Po krótkim pobycie przy Wodospadzie Szklarki wespięliśmy się po schodkach na górę wodospadu, a potem przy strumyku dalej. Zachciało mi się zmoczyć dłonie w wodzie, więc podszedłem do strumyka i tak niefortunnie stanąłem na oblodzonym kamieniu, że jak długi runąłem do lodowatej wody. Nim zeszliśmy z powrotem do schroniska Kochanówka minęło dobrych 20 minut, a ja o mało życia nie straciłem. Tak wyziębiłem ciało, że z trudem doszedłem do siebie. Bez anginy się nie obyło, ale choć bezkarnie herbaty z prądem popiłem.

KARPACZ
drugia historia

Gdy będac w Karpaczu przeszłam miasteczko wzdłuż i wszerz zaczęłam zdobywać okolice.Pojechałam między innymi z Karpacza do Kowar.Są tam sztolnie po starej kopalni.Przez prawie godzinę chodziłam podziemnymi korytarzami i słuchałam historii tego miejsca.Pomimo iż strasznie zmarzłam byłam zafascynowana.w Kowarach obejrzała również Park Miniatur.Polecam obejrzeni wszystkim turystom.Stoją tam piękne makiety wszystkich zabytków Dolnego Śląska.Karpacz to głównie oscypki, góry Śnieżka a ja ma się szczęście to i można krasnoludki spotkać. Byłam nimi zachwycona. Nieczęsto mogę oglądać takie wspaniałe widoki.Zresztą zachwycają się nimi wszyscy.Nie tylko polscy turyści.Piękno porusza wszystkich.Dlatego też olecam Karpacz jako miłe miasteczko i świetną bazę wypadową w Karkonosze.

LANG
pierwsza historia

Takich wczasów, jak ostaniego razu w Karpaczu to można nam tylko pozazdrościć. Z trudem udało się nam zarezerwować miejsca w naszym hotelu, bo prawie wszystko mieli zabukowane dla jakiejś konferencji, ale udało się. Dobrze, bo byśmy pewnie trafili gdzie indziej, może do Szklarskiej, a wtedy ominęłyby mnie te wszystkie atrakcje. Oczywiście zaliczyliśmy parę szlaków, a że schyłek lata był dość ciepły i słoneczny, to też opaliliśmy się ładnie. W hotelu mieliśmy ciągle coś fajnego, bo dla sympozjum organizowali zawsze jakąś interesującą imprezę, a to koncert, a to kabaret, a to pokaz slajdów z karkonoskich szlaków, ale najbardziej ekscytował mnie organizowany w mieście finał Tour Pologne. pojechałem samochodem do Jeleniej Góry na start, a potem do Karpacza na metę. Świetne przeżycie. Niech żyje Lang i jego impreza.