-
Wybierz piątą historie:
- ZIMOWA KĄPIEL
- GOPR
- BURZA
- JAK BIAŁY KIEŁ
- GRZYBOBRANIE
- LANG
- KARPACZ
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- GOPR, JAK BIAŁY KIEŁ, KARPACZ, BURZA
- GRZYBOBRANIE, LANG, KARPACZ, NIEDŹWIADEK, ZIMOWA KĄPIEL
- BURZA, JAK BIAŁY KIEŁ, DREZYNY, GRZYBOBRANIE, LANG
- DREZYNY, GRZYBOBRANIE, LANG, KARPACZ, NIEDŹWIADEK
- JAK BIAŁY KIEŁ, DREZYNY, GRZYBOBRANIE, LANG, KARPACZ
- LANG, KARPACZ, NIEDŹWIADEK, ZIMOWA KĄPIEL, GOPR
Górskie opowieści
historie z gór
Oto cztery wybrane historie
KULIG
czwarta historia
Ferie w Szklarskiej Porębie udały się nam wspaniale. Śniegu było z początku tyle, co kot napłakał, ale jakoś napadało w końcu i mogliśmy rozkoszować się zimą. Większość czasu spędzaliśmy na stoku, bo narty to nasza pasja, ale popołudnia staraliśmy się z reguły organizować jakoś inaczej. Najbardziej pamiętać będę to popołudnie, kiedy wykupiliśmy sobie kulig. To był taki dwugodzinny objazd po Szklarskiej Porębie, który kończył się pieczeniem barana. Sanki były ciągnięte przez duże sanie, coś około 20 sztuk. Wszyscy wesoło pokrzykiwali i wzajemnie rzucali się śnieżkami. Traf chciał, że ja na moje saneczki wsiadłem bardzo mocno podpity i do tego na samym końcu ogonka. Kiedy, przy jednym z zakrętów z sanek spadłem, to po pierwsze nikt tego nie zauważył, a po drugie zanim się z zaspy zdołałem wygramolić, to i tak mnie nikt nie usłyszał. Czekała mnie dość długa przechadzka po leśnym trakcie. Dopiero po godzinie doszedłem na miejsce, w którym był grill - zafundowałem sobie miłe popołudnie. Nie ma co!
DREZYNY
trzecia historia
Do Karpacza jakoś nigdy mnie nie ciągnęło, ale moja żona kocha góry i stara się co roku jechać gdzie indziej, więc ostatnim razem trafiliśmy właśnie pod Śnieżkę. Przyznam, że miasteczko urokliwe, hotel w którym byliśmy porządny, a też i atrakcji jest tam co nie miara. Przeszliśmy i park linowy, i miasteczko westernowe, i muzeum lalek, ale najbardziej podobał się nam kościółek Wang. Coś zupełnie unikalnego, nie tylko w skali Polski, ale i całego świata. To trzeba koniecznie zobaczyć. To, co mnie akurat się w Karpaczu podobało najbardziej to przejażdżki drezyną. Byłem tam aż trzy razy. Dzieciom podobało się również. Nigdy bym nie przypuszczał, że taka frajda czeka mnie właśnie tutaj. Szkoda tylko, że szlak nie jest dłuższy, ale i tak było warto. Nawet najlepiej wyposażona siłownia nie da takiego efektu, jak godzinka jazdy drezyną. Pomysł, który powinny wprowadzać w życie i inne gminy, które nie wiedzą, jak zagospodarować nieczynne już tory kolejowe.
SYLWESTER NA NARTACH
drugia historia
Na Sylwestra mieliśmy zostać w domu, ale znajomi namówili nas na wyjazd do Szklarskiej Poręby. Spędziliśmy naprawdę cudowny czas, bo trafiliśmy na doskonałe warunki do jazdy na nartach, a to właśnie była główna przyczyna naszego pobytu w górach. Noc sylwetrową mieliśmy spędzać tradycyjnie na sali balowej, ale w ostatnim momencie plany zmieniliśmy. Na ogłoszeniu w miejscowym biurze turystycznym przeczytaliśmy ogłoszenie o organizacji nocy sylwestrowej na nartach. Wahaliśmy się trochę, ale pani w biurze namówiła nas, bo to przeżycie niesamowite i każdy chwali sobie taki sposób na sylwestra. Wyciągiem dostaliśmy się na Szrenicę, a potem już jeździliśmy stale po Hali Szrenickiej. Jeździliśmy w grupie z pochodniami - świetne. Przed północą zjechaliśmy do dolnej stacji wyciągu i impreza dalej trwała tutaj. Były gorące napoje, barszcz, gorące jedzenie, były fajerwerki i występy różnych zespołów. Jeszcze troszkę pojeździliśmy na nartach, a potem potańczyli i ok. drugiej przyszliśmy do pensjonatu. Super sylwester.
NIEDŹWIADEK
pierwsza historia
W górach najbardziej lubimy przebywać jesienią. Jeszcze, jak się ma taką przepiękną, słoneczną pogodę, jaką mieliśmy w październiku, to można być naprawdę szczęśliwym. Czasy, kiedy lasy polskie pełne były wszelakiej zwierzyny odeszły już dawno do historii, ale można jeszcze spotkać króla naszych polskich lasów - niedźwiedzia. To, że w Tatrach niedźwiedzie bywają jest rzeczą naturalną i oczywistą, ale że w Sudetach? Byliśmy na wycieczce górskiej, gdzieś pod Łabskim Szczytem. W planie mieliśmy wejść do schroniska pod łabskim i trochę się posilić, a potem dojść w Śnieżne Kotły, a stamtąd już czerwonym szlakiem na Szrenicę i dalej do Kamieńczyka. Usiedliśmy sobie na kamieniu wypoczywając i usłyszeliśmy nagle pomrukiwanie, gdzieś z lasu. Na ścieżkę, około 100 m od nas wyszedł niedźwiadek. Serca nam struchlały, ale siedzieliśmy spokojnie, nie odzywając się. Popatrzył n nas, jakby wogóle nie widząc, znak nie głodny i pobiegł na drugą stronę ścieżki i zginął w lesie. Nie życzę nikomu takiego strachu, ale przygoda dobra.
